Na humor, na zdrowie – rynek alkoholi w Polsce

  • 15.01.2018
  • /
  • Kategoria: Handel

Na humor, na zdrowie – rynek alkoholi w Polsce
Oprócz walorów smakowych mają jeszcze szereg innych zalet. Ich relaksujące działanie sprawia, że chętnie po nie sięgamy, a i właściwości lecznicze nie są dla wielu z nas bez znaczenia. Oczywiście pod warunkiem, że wykażemy się rozwagą i umiarkowaniem w ich spożywaniu. Spożywanie alkoholu na przyjęciach czy uroczystościach wprowadza wielu z nas w dobry nastrój. Dzięki nim zmienia się nie tylko humor.

Atrakcyjny rynek alkoholu Rynek alkoholi jest atrakcyjny nie tylko dla obecnych właścicieli i dystrybutorów wszelkiego rodzaju trunków. Z całą pewnością handel alkoholem wzbudza i nadal będzie wzbudzać stałe zainteresowanie ekip rządzących. To właśnie rząd, planując kolejne wydatki z budżetu państwa, na gwałt szuka dodatkowych źródeł, z których mógłby łatać i tak już mocno nadszarpnięty stan naszych państwowych finansów. Należy pamiętać, że Skarb Państwa uzyskuje dzięki prywatyzacjom i akcyzie znaczące wpływy. Rynek alkoholi w Polsce jest też wreszcie bardzo dobrym tematem dla prasy, ponieważ w branży spirytusowej odnotowujemy właśnie wiele istotnych zdarzeń. W ostatnim czasie Janusz Palikot sprzedał firmę Jabłonna, produkującą m.in. Wódkę Żołądkową Gorzką, amerykańskiemu funduszowi Oaktree Capital Managment, przez co ten objął 40,86% akcji Polmosu Lublin. Amerykanie chcą zakupić 100% akcji i jeśli plan ten powiedzie się, to Polmos Lublin może zniknąć z giełdy. Jednak jak twierdzą analitycy rynkowi, szanse na taką operację są raczej niewielkie. OCM, jako inwestor spoza branży, będzie chciał prawdopodobnie za trzy do pięciu lat odsprzedać lubelski Polmos z zyskiem. W tej chwili w Polsce w jego rękach znajdują się między innymi: Zielona Budka i fabryka opakowań Nordenia. W Polsce na rynku alkoholi obecni są już światowi gracze. Luksusowa w Zielonej Górze została zakupiona przez V&S Spirit – producenta wódki Absolut. Poznańska Wyborowa trafiła za 375 mln zł do francuskiego koncernu – Pernod Ricard, który może dziś produkować jeden ze sztandarowych produktów polskiej branży spirytusowej choćby w RPA i do budżetu nie wpłynie z tego tytułu już nawet złotówka. Sobieski kontrolowany przez Belvedere wykupił wytwórnie wódek w Stargardzie Szczecińskim, Krakowie i Łańcucie. W najbliższych planach Skarbu Państwa jest sprzedaż Polmosu Szczecin, który boryka się z potężnymi problemami finansowymi. W połowie października br. ze szczecińskiego sądu został wycofany wniosek o upadłość i dzięki temu wznowiono produkcję. Jednak jak donosi „Gazeta Wyborcza”, zadłużona na 33 miliony złotych firma, zarabia obecnie niewiele. Zanim alkohol z magazynu trafi na rynek, trzeba z góry opłacić akcyzę, stanowiącą na przykład 94% ceny Wódki Pomorskiej. Takich warunków zażądali wierzyciele – Urząd Celny i Izba Skarbowa. Ze szczecińskiego Polmosu do sklepów trafia między innymi: Wódka Starka, Szambelana i Pułtuska. Zakupem firmy zainteresowane są: czeski Sasky dvur, polski Transborder Marketing, amerykański Great Harbor Distribution i brytyjski The Brand Distillery. Natomiast grupa CEDC ogłosiła w połowie października wezwanie do sprzedaży wszystkich pozostających w obrocie akcji spółki Polmos Białystok. Dla rynku nie stanowiło to zaskoczenia i niewykluczone, że to właśnie Central European Distribution Corporation w najbliższych miesiącach zajmie miejsce Polmosu Białystok na giełdzie. Na podbój polskiego rynku wyrusza również Nemiroff – ukraiński producent wódki, który nie tylko chce przeprowadzić szeroko zakrojoną kampanię promocyjną, ale i utworzyć przedstawicielstwo. Nemiroff dostarcza już swoje produkty na polski rynek dzięki zabrzańskiej firmie Legro. Dociera również do 51 innych krajów. Utworzenie w Polsce oddziału jest elementem wpisującym się w strategię ekspansji na zagranicznych rynkach. W 2005 roku Nemiroff pod względem produkcji zajmował dziewiąte miejsce na świecie (sprzedaż 8,33 mln litrów wyrobów spirytusowych). Jednak nie tylko informacje o przejęciach i nowych inwestycjach nie schodzą z prasowych łamów. Prywatyzacja w Sądzie i znajomi... Innym ważnym zdarzeniem w branży na początku października br. było wszczęcie śledztwa przez Prokuraturę Okręgową i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Olsztynie w sprawie nieprawidłowości podczas prywatyzacji sektora spirytusowego. Jak donosi „Gazeta Olsztyńska” prawdopodobnie potrwa ono przynajmniej dwa lata, konieczne będzie bowiem przesłuchanie wielu prominentnych świadków – kilkunastu byłych ministrów i posłów. W 2005 roku Najwyższa Izba Kontroli opracowała obszerny raport, w którym zawarła ostrą krytykę członków rządów AWS i SLD. „W trzech procesach prywatyzacyjnych (Polmosy: w Żyrardowie, Siedlcach i w Warszawie) zaistniała sytuacja, w której osoby kierujące prywatyzowanymi podmiotami, były związane z inwestorami, a więc działały w sytuacji konfliktu interesów” – znajdujemy w raporcie. W sumie na tej i innych nieprawidłowościach, wdług NIK, Skarb Państwa mógł stracić nawet 200 milionów złotych. Tymczasem kolejnym, zakrawającym na aferę krokiem, jest odsunięcie pod koniec października ze stanowiska jeszcze nie sprywatyzowanego Polmosu w Józefowie – prezesa - Jacka Kołodziejaka. To właśnie on – absolwent SGH, wiceprezes Krajowej Rady Producentów Spirytusu i utalentowany menedżer z doświadczeniem w wielu zagranicznych firmach za swojej kadencji wyciągnął firmę z 17-milionowego długu, uratował przed bankructwem, wygospodarował zyski i... właśnie otrzymał „do pomocy” z Ministerstwa Skarbu – psychologa oraz byłego właściciela jednoosobowej firmy. Czy o kompetencje tutaj chodzi? Koń by się uśmiał. W firmie już mówi się, że teraz do zarządu trafi rodzina królika, co z tego wyniknie dla regionu, dla Polski? Tym prawdopodobnie będzie się już martwić kolejny rząd, bo ten obecny ma na głowie jeszcze inne sprawy, też alkoholowe. Z ministrem Religą na czele koniecznie chce zatroszczyć się o trzeźwość narodu, wprowadzając prohibicję. Mało kto jednak mówi o tym pomyśle z entuzjazmem. Ręczne sterowanie sprzedażą alkoholu prawdopodobnie nie na wiele się zda, a wprowadzi nie lada zamieszanie na rynku. Krzysztof Mateńko Dyrektor Sprzedaży Brown-Forman Polska Polacy od sierpnia’05 do lipca’06 wydali według ACNielsen na wódki importowane 263.613.284 zł, tj. o blisko 59 mln zł więcej niż przed rokiem. Zatem wartościowo segment ten urósł aż o 28,8%. Czy tak świetny wynik jest dla Pana zaskoczeniem? Czy tak wysokie tempo wzrostu może się utrzymać również w kolejnych latach? Takie wyniki nie są dla nas zaskoczeniem. Na rynku wódek importowanych jest tylko kilku liczących się graczy. Liderem w tej kategorii jest wódka Finlandia, która stanowi 62% wartości sprzedaży segmentu wódek importowanych. Nasze wyniki pokazują, że Finlandia Vodka ciągle rośnie i to dynamiczniej niż cały segment. Taki rezultat jest dla nas świadectwem uznania ze strony konsumentów dla jakości wódki Finlandia oraz wynikiem wysiłków firmy Brown-Forman Polska włożonych w budowę marki. Szczególnie nas to cieszy, gdyż polski konsument jest wymagający i walory smakowe wódki są dla niego szczególnie istotne. Zainteresowanie wódkami typu premium potwierdza, że Polacy coraz częściej szukają produktów unikalnych z wyższej półki. W chwili obecnej Finlandia jest wódką numer 1 wśród marek importowanych. Ten sukces wynika z kilku faktów. Po pierwsze jest to jakość wódki Finlandia, która jest produkowana tylko w jednym miejscu na świecie – w Rajamaki w Finlandii. Kraj ten słynie z czystości i naturalnego środowiska oraz najwyższej jakości rozwiązań technologicznych. Proces produkcji Finlandia Vodka jest wysoko zaawansowany i podlega wielokrotnej kontroli jakościowej. Nie bez znaczenia są też główne komponenty wódki. Woda, która w przypadku Finlandii pochodzi ze źródeł polodowcowych i nie poddaje jej się żadnym dodatkowym procesom filtrującym czy ulepszającym. Kolejna kwestia, która decyduje o specyficznym smaku Finlandii, to jęczmień sześciorzędowy, który charakteryzuje się wysoką zawartością skrobi i niską zawartością olejków, co minimalizuje obecność smaku i aromatu. To wszystko składa się na unikalność tego produktu. Odnosząc się do tempa wzrostu w kolejnych latach, mogę tylko powiedzieć, że życzymy sobie, aby ten wzrost był co najmniej taki jak w ostatnim roku. Nasze działania będą tak skonstruowane, żeby ten wzrost utrzymać. Niemniej jednak będzie to zależne również od czynników polityczno-ekonomicznych takich jak polityka podatkowa dotycząca akcyzy, emigracja konsumentów, wzrost gospodarczy i siła nabywcza konsumentów. Preferencje Polaków Według ACNielsen rynek alkoholi w Polsce w okresie badawczym od sierpnia’05 do lipca’06 wart był nieco ponad 8.106.315 tys. zł. i zmniejszył się wartościowo w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej o 1,5%. W ujęciu ilościowym rynek zanotował spadek o 2,1%. Od sierpnia’05 do lipca’06 do sklepów trafiło 251.793 tys. litrów alkoholu, tj. o nieco ponad 5.454 tys. litrów mniej niż rok wcześniej. Polacy chętnie kupują wódkę oraz wina, które stają się coraz popularniejsze w czasie rodzinnych uroczystości. Do mniej popularnych należą koniak, whisky, gin czy rum, wybierane raczej przez ludzi zamożnych, przy nielicznych, wyjątkowych okazjach. Ogólnie obserwowaną tendencją jest wybieranie mocniejszych trunków takich jak wódka czy brandy przez panów, natomiast słabszych - win, likierów, ajerkoniaków przez panie. Lubimy wódkę Aż 67,7% całego rynku alkoholi w ujęciu ilościowym i 81,3% w ujęciu wartościowym stanowią wódki (sierpień’05 – lipiec’06). Polacy kupując nieco ponad 170.414 tys. litrów wydali na nie ponad 6.590.332 tys. zł. Są to wyniki słabsze niż przed rokiem, widać wyraźną tendencję spadkową dla tej kategorii – ilościowo - o 4% i wartościowo o 3,4%. Są jednak segmenty, które rozwijają się bardzo dynamicznie. ACNielsen dzieli wódki ze względu na pochodzenie na lokalne – zajmujące w ostatnim okresie badawczym 98% w ujęciu ilościowym i 96% w ujęciu wartościowym oraz na importowane – 2% - ilościowym i 4% w ujęciu wartościowym. W tym segmencie uwagę zwraca wzmożone zainteresowanie wódkami importowanymi. Widać równy wzrost sprzedaży zarówno w ujęciu ilościowym, jak i wartościowym o 1pp. Oznacza to, że Polacy zakupili od sierpnia’05 do lipca’06 wódki importowane za kwotę 263.613.284 zł, tj. za blisko 59 mln zł więcej niż przed rokiem. Zatem wartościowo segment ten urósł rok do roku aż o 28,8%. Choć nadal można powiedzieć, że stanowi on niewielką część rynku wszystkich wódek, to w nadchodzących latach dzięki tak olbrzymiej dynamice sprzedaży może zyskiwać coraz większe znaczenie. Najważniejszymi markami wśród wódek importowanych są Absolut i Finlandia. Z pewnością ważnym czynnikiem jego wzrostu jest bogacenie się polskich gospodarstw domowych. Konsumenci dysponujący większą gotówką, z czystej nawet ciekawości, mogą chętniej wybierać wódkę z zagranicy. Według ACNielsen na znaczeniu zyskuje również wódka smakowa, a traci niesmakowa. Ta pierwsza stanowi obecnie 15% rynku w ujęciu ilościowym i 17% w ujęciu wartościowym. Niesmakowa natomiast obejmuje 85% rynku – ilościowo i 83% - wartościowo. W innym podziale znalazły się wódki z punktu widzenia pojemności butelek, w których są sprzedawane. W Polsce największą popularnością cieszą te o pojemności 0,5l. Aż 57% wódek w ostatnim okresie badawczym sprzedano właśnie w półlitrowych butelkach, w tych o pojemności 700 lub 750 ml - 22%, w 200 ml – 14%, w 100 ml – 3%, w jednolitrowych – 1% i 200 ml - 1%. Według SMG/KRC MillwardBrown 48,7% biorących udział w badaniu Polaków zadeklarowało spożywanie wódki. Aż 52,2% spośród nich pije wódkę kilka razy w roku, raz miesiącu – 17%, 2-3 razy w miesiącu – 15%, raz w roku lub rzadziej – 11,2%, a raz w tygodniu lub częściej – 4,6%. Najpopularniejsze marki wódek Respondenci - badani od lipca’05 do czerwca’06 - deklarujący spożywanie wódki, wymieniali jako najpopularniejszą markę – Absolwent. Wybiera ją 22,5% z nich. Na drugim miejscu w deklaracjach znalazła się Bols Vodka (15,4%), na trzecim – Sobieski ( 9,5%), na czwartym – Żubrówka (7,9%), na piątym – Żołądkowa Gorzka (7,7%), na szóstym – Luksusowa (7,4%), na siódmym – Smirnoff (5,5%), na ósmym – Wyborowa (3,9%), na dziewiątym - Starogardzka (3,8%), a na dziesiątym – Soplica (3,3%) Gdzie kupujemy wódkę Według ACNielsen po wódkę najchętniej wybieramy się do małych i średnich sklepów spożywczych. W handlu tradycyjnym odbywa się 57,4% sprzedaży wódki (średnie sklepy spożywcze - 34,1%, małe sklepy spożywcze – 21,2%, duże sklepy spożywcze – 10,2%, sklepy winno-cukiernicze – 8%, stacje benzynowe - 3,7%). Od sierpnia’05 do lipca’06 najwięcej chętnych kupujących wódki straciły małe sklepy spożywcze – 2,1pp, a zyskały supermarkety – 2pp. Jan Żytko Marketing & Sales Director Board Member WYBOROWA S.A. Cały rynek alkoholi w ujęciu ACNielsen zanotował spadek o 2,1% w ujęciu ilościowym i 1,9% w ujęciu wartościowym (sierpień’05 - lipiec’06 vs. sierpień’04 – lipiec’05). Czy Pana zdaniem ta tendencja utrzyma się także w najbliższych latach? Rynek alkoholi w Polsce w ciągu ostatnich dwóch lat był stabilny, z lekką tendencją spadkową. Z miesiąca na miesiąc widać jednak, że rynek ten zaczyna wykazywać oznaki lekkiego ożywienia, nawet w segmentach, które do tej pory przeżywały kryzys zaufania konsumenckiego. Do tej pory kategorią głównie odpowiedzialną za spadek rynku alkoholowego były wódki, w szczególności wódki czyste, w których zachodził klasyczny proces polaryzacyjny: wódki tanie oraz wódki najdroższe - Top Premium - rosły kosztem wódek ze średnich segmentów cenowych. Konsumenci tej kategorii w większym stopniu zaczęli wzbogacać swój repertuar spożywanych alkoholi o produkty pochodzące z kategorii whisky (mężczyźni), wina (kobiety). Z tego powodu cała kategoria wódek spadała o 3-4%, dodatkowo negatywnie stymulowana przez rozrost kategorii piwa. Widzimy jednak, że z okresu na okres kategoria wódek ulega stabilizacji i nawet wykazuje się lekką tendencją wzrostową. Ostatnie miesiące tego roku pokazują, że choć nie ma szans, aby kategoria ta rozwijała się tak, jak po obniżce akcyzy w 2003 roku, to jednak może ona lekko rosnąć o 1-2% w ujęciu rocznym. Proces polaryzacyjny uległ zahamowaniu, segment wódek ekonomicznych spada, zaś produkty z półki średniej i droższej zaczynają rosnąć. Kategorie tradycyjnie już rosnące – takie jak whisky, wina stołowe, szczególnie te powyżej 19 zł za butelkę, czy koniaki nadal będą rozwijać się w tempie podobnym jak dotychczas. Brandy będzie stabilna z lekką tendencją spadkową, koniaki zaś nadal zdobywać będą 30 - 40% więcej wolumenu rok do roku. Gin, przeżywający do tej pory kryzys w Polsce i na świecie, powoli zaczyna odrabiać straty, jakie poniósł jako kategoria w roku ubiegłym, na co wpływ ma na pewno większa popularność konsumowania alkoholu w drinkach. Biorąc pod uwagę nasze tegoroczne doświadczenia oraz poziomy naszej sprzedaży, a także trendy jakie obserwujemy w danych ACNielsen, z optymizmem patrzymy na przyszłość kategorii alkoholowej w Polsce, w szczególności na segmenty w których Wyborowa S.A jest obecna ze swoimi kluczowymi markami: wódka Wyborowa, Malibu, Ballantine’s, Chivas Regal, Martell, Seagrams. Na pewno rola wódki w naszym, polskim koszyku konsumenckim będzie w przyszłości powoli maleć na rzecz kategorii międzynarodowych, droższych takich jak: whisky, koniaki, czy wina lub nowoczesne likiery - bazy koktajlowe. Powoli zmieniają się nasze zwyczaje konsumpcyjne związane z piciem alkoholu. Szczególnie widoczne jest to wśród młodych Polaków. Ilość okazji spożywania alkoholu się nie zmieniła, lecz pijemy trochę mniej – za to rozsądniej oraz ze smakiem. Interesująco rozwija się kultura drinkowo - koktailowa, większa popularność wina, whisky oraz koniaków pokazuje, że orientacja na cenę przestaje odgrywać dominującą rolę w procesie decyzyjnym wyboru alkoholu. Jakość produktu, jego walory smakowe oraz marka zaczynają być ważniejsze, co dobrze rokuje na przyszłość, szczególnie w korelacji ze wzrostem zasobności naszych portfeli. Wino - w zdrowym ciele zdrowy duch Czerwone wino zawiera liczne związki fenolowe, flawonole, antocyjany i rozpuszczalne taniny. Te tajemnicze dla przeciętnego zjadacza chleba terminy oznaczają silne przeciwutleniacze, które są w stanie hamować utlenianie tłuszczu we krwi. Procesy te przeciwdziałą powstawaniu złego cholesterolu inicjującego rozwój miażdżycy, a tym samym zapobiegają chorobie niedokrwiennej serca oraz groźbie zakrzepicy i zawału. Zatem zapraszamy na lampkę wina. Podział win zależy w dużej mierze od tego, co przyjmiemy za główny wyznacznik. Może nim być zawartość cukru, zawartość alkoholu, lub na przykład barwa. Powszechnie znane jest rozróżnienie win na stołowe (wytrawne), półwytrawne i półsłodkie (należą do nich wina lekkie o niskiej zawartości alkoholu), deserowe – słodkie (przede wszystkim wina mocne), bardzo słodkie czyli likierowe oraz wermuty – wina, zaprawione wyciągami z ziół. Mniej wtajemniczonym wystarczy podział podstawowy – na wina białe i czerwone. Wino jest drugim co do wielkości segmentem w kategorii alkoholi. Do wina należy 30% rynku alkoholi w ujęciu ilościowym i 13,7% w ujęciu wartościowym. Oznacza to, ze w okresie od sierpnia’05 do lipca’06 Polacy zakupili 75.538 tys. litrów tego świetnego trunku za blisko 1.111 mln zł. Mimo, iż na rynku alkoholi widoczna jest tendencja spadkowa, to dystrybutorzy win mogą spać spokojnie. Segment ten zanotował wzrost sprzedaży w ujęciu ilościowym o 1,6% a w ujęciu wartościowym o 2,6%. Rośnie grupa konsumentów, którzy zamiast alkoholi mocnych wybierają właśnie wino, chociażby ze względu na jego walory zdrowotne czy zmieniający się styl życia. Według ACNielsen rynek wina dzielimy na wina stołowe, które zajmują od sierpnia’05 do lipca’06 aż 50% kategorii, wina musujące i szampany – 20,3%, wina deserowe i wermuty - 27,2% i inne – 1,1%. Porównując ostatni okres badawczy do analogicznego przed rokiem, widać, że znacząco wzrósł segment win stołowych – w ujęciu ilościowym o 3,7pp. i o 3,4pp w ujęciu wartościowym. Oznacza to wzrost sprzedaży ilościowo o 3.223.347 litrów, czyli 10,5%, a wartościowo o blisko 51 mln zł, czyli o 10%. W Polsce konsumpcja wina charakterystyczna jest dla dobrze wykształconych przedstawicieli klasy średniej i wyższej, mieszkających w dużych ośrodkach miejskich. Przybywa jednak prawdziwych pasjonatów, ludzi, którzy zaczynają podróżować i właściwie dopiero uczą się wina. To właśnie oni chętnie sięgają po nowe smaki. Być może dzięki nim zmieni się słaba statystyka, która mówi, że przeciętny Polak wypija 2 litry wina gronowego rocznie, podczas gdy na przykład Duńczyk – 22, a Austriak – 30 litrów. Według SMG/KRC MillwardBrown 47% respondentów pijących wino, sięga po nie kilka razy w roku. Dwa-trzy razy w miesiącu pije wino 18,9% respondentów, raz w miesiącu – 15,3%, raz w roku lub rzadziej – 10,1% i raz w tygodniu lub częściej – 8,7%. Wśród marek wybieranych przez respondentów najczęściej znalazły się: Sophia (24,8%), Tokaj (12,8%), Fresco (9,5%), Carlo Rossi (8,6%), Egri Bikaver (5,2%). Jeśli chodzi o wyróżniany przez SMG/KRC MillwardBrown segment wermutów najczęściej wskazywanymi markami były: CIN&CIN (29,9%), Martini Bianco (28,3%), Ciociosan (20%), Martini Rosso (13,3%), Cinzano Bianco (6,9%). Gdzie kupujemy wina Tak samo jak w przypadku wódki, również przy zakupie wina Polacy najchętniej korzystają z handlu tradycyjnego. Generuje on 51,3% sprzedaży w tym segmencie (średnie sklepy spożywcze – 22,5%, małe sklepy spożywcze -13,8%, duże sklepy spożywcze – 9,3%, sklepy winno-cukiernicze – 5,7%). Super- i hipermarkety generują 48,7% sprzedaży win w Polsce. Biorąc pod uwagę okresy – sierpień’05 – lipiec’06 i sierpień’04 – lipiec’05 widać, że część klientów przeszła ze średnich sklepów spożywczych (spadek sprzedaży o 3pp) do supermarketów (wzrost o 4pp). Paweł Kuflikowski Marketing Manager Freixenet Sp. z o.o. Według SMG/KRC MillwardBrown 42,5% Polaków deklaruje spożywanie wina. Czy Pana zdaniem liczba osób sięgających po ten trunek będzie rosnąć? Polska jest krajem, który ma wielowiekowe tradycje, jeśli chodzi o konsumpcje alkoholi – poczynając od produktów browarniczych, a na bardzo mocnych alkoholach kończąc. Jednak większość z nich pozostaje od lat produktami rodzimymi, wytwarzanymi często nawet tylko w niektórych regionach naszego kraju. Kultura picia wina również wpisana jest w dzieje Polski. Niestety niewielu naszych rodaków wie, że na południu kraju, w okolicach Zielonej Góry były winnice, a co za tym idzie, wytwarzane było tam wino. Ciekawostką może być fakt, że w Środzie Śląskiej jest Muzeum Wina i co roku urządzane jest tam Święto Wina. Niestety niska świadomość tego winiarskiego akcentu historycznego powoduje, że znacznie mniej cenimy napój bogów ponad inne trunki. Odważyłbym się stwierdzić, że Polacy także w kwestii wyboru rodzaju alkoholu często kierują się lokalnym patriotyzmem. Nie mniej jednak wraz z przyjęciem Polski do Unii Europejskiej nastąpiły w Polsce dwie istotne zmiany, które korzystnie wpłynęły nie tylko na samą konsumpcję wina, ale także na jej stopniowy wzrost. Po pierwsze, półki polskich sklepów muszą znosić coraz większy wybór win z całego świata. Wraz ze wzrostem ilości marek wina, rośnie jego sprzedaż. A druga istotna rzecz to łatwość podróżowania, która pozwala nam obserwować zachowania w zachodnich krajach, gdzie wino jest obecne na stołach codziennie, a nie tylko okazjonalnie. Wracając do kraju staramy się zaszczepić te, można by powiedzieć, szlachetne, a w dodatku zdrowe tradycje. Ponadto słyszymy, że kieliszek wina wypijany codziennie, pozwala zachować układ krwionośny w doskonalej formie przez lata. W chwili obecnej spożycie wina w Polsce utrzymuje się miedzy 2 a 3 litrami na obywatela. Jednak wzrostowa tendencja, którą możemy dzisiaj obserwować na rynku jest bardzo pozytywna i liczę na to, że w ciągu kilku lat spożycie wina przynajmniej się podwoi. Whisky Nowoczesny producent whisky powinien – podobnie jak wiodący dyktatorzy mody – co sezon przedstawiać nową kolekcję. I jeśli ktoś się zgubi w różnorodności oferowanych profili smakowych, to właśnie o to chodzi – powiedział Jim McEwan – szkocki producent whisky z Bruichladdich w rozmowie w przedstawicielem portalu bestofwhisky.pl. Przywołał on także przykład irlandzkiej destylarni Cooley, która oferuje wręcz kilkanaście skrajnie różnych wersji whisky. Czy rzeczywiście tak powinno być? Zdania są podzielone. Część miłośników tego gatunku alkoholu oczekuje, by wiązał się on raczej z solidną jakością i wieloletnią tradycją. No cóż, jak powiedział Heraklit „panta rhei” - wszystko płynie i wszystko wskazuje na to, że młodsi wielbiciele whisky poszukujący nowości i świeżości będą eksperymentować. W Bruichladdich robi się jedną z najmocniejszych whisky świata – czterokrotnie destylowaną Perilous Whisky, której moc sięga 86%. Mimo tak wysokiej zawartości alkoholu pozostaje łagodna w aromacie i w smaku – posiada bogaty bukiet owoców, głównie słodkich, dojrzałych, soczystych gruszek i jabłek. Mimo, iż whisky zajmuje w Polsce tylko 1% całego rynku alkoholi w ujęciu ilościowym i 2,5% w ujęciu wartościowym (sierpień’05 – lipiec’06), to rynek ten wygląda bardzo obiecująco - wchłonął on 25.179.302 litry tego szlachetnego trunku (od sierpnia’04 do lipca’05 – 20.579.797 litry). Czyżbyśmy obserwowali początek mody na whisky w naszym kraju? Choć trunek ten nie należy do najtańszych, zyskuje coraz większe grono zwolenników. Także wartościowo whisky zanotowała w ostatnim roku badawczym wzrost sprzedaży. Polacy wydali kupując ją o 29% więcej pieniędzy niż w analogicznym okresie badawczym rok wcześniej. Od sierpnia’05 do lipca’06 rynek wart był prawie 202.658 tys. zł., czyli o blisko 45.647 tys. zł więcej niż przed rokiem. Według SMG/KRC MillwardBrown wśród osób deklarujących picie whisky lub bourbona (6,7% badanej grupy docelowej), najczęściej wskazywanymi markami okazały się: Johnnie Walker – wybrało go 40,7% respondentów, Ballantine’s – 20,3%, Jack Daniels – 12,6%, Black & White – 5,6%, Dark Whisky – 5,5%, Jim Beam – 5,1%, William Grant’s – 3,7%, Chivas Regal – 2,4%, J&B – 1,9% i White Horse – 1,6%. Po whisky do hipermarketu Po whisky Polacy udają się głównie do super- i hipermarketów. W handlu nowoczesnym odbyło się w ostatnim roku badawczym aż 68% sprzedaży tego alkoholu. Widać jednak, że mimo wyższych cen w sklepach winno-cukierniczych, to właśnie tam przybywa kupujących – ostatnio o 3pp. Spadek o 3pp. dotyczył supermarketów. Z tego wynika, że coraz chętniej zakupów alkoholowych z tego segmentu dokonywać będziemy tam, gdzie znajdziemy fachową poradę i wiedzę sprzedawcy. Katarzyna Liczmańska Dyrektor ds. Marketingu Sobieski Spółka z o.o. W ostatnim czasie rynek alkoholi zmniejszył się. Najbardziej ucierpiała sprzedaż alkoholi z segmentu mainstream i economy. Wierniejszych konsumentów posiada segment premium. Czy Pani zdaniem istnieje szansa, by w najbliższych latach zatrzymać odpływ konsumentów nie wybierających produktów premium? Na spadek udziałów dwóch najniższych segmentów rynku wódki składa się kilka powodów. Przede wszystkim wzrosła świadomość konsumentów, którzy chętniej wybierają droższe produkty, żądając wyższej jakości. Ponadto ciekawie wyglądające opakowania, czyli również droższe, odgrywają coraz większą rolę w trakcie podejmowania decyzji o zakupie wódki. Nie bez znaczenia jest również fakt iż marki z największymi budżetami marketingowymi pochodzą właśnie z segmentu premium i top premium, a nie mainstream, czy economy. Dlatego też jedyną szansą na zatrzymanie spadku popularności najtańszych wódek jest podążanie za preferencjami konsumentów. Najlepszym przykładem są właśnie działania firmy Sobieski Sp. z o.o. i jej marki Starogardzka – najlepiej sprzedającej się wódki w segmencie ekonomicznym. Rozumiejąc potrzeby konsumentów zdecydowalismy się na zmianę opakowania i wprowadzenie na rynek smakowej odmiany Starogardzkiej - Ziołowej na trawienie. Podobnie rzecz się ma z marką Balsam Pomorski z segmentu mainstream, która po liftingu zyskała nową oryginalną butelkę, zdobioną etykietę, nowy przekaz, jak również aż sześć zupełnie niespotykanych odmian smakowych. Dzięki temu produkt, pomimo braku zmiany pozycjonowania cenowego, podnosi swoją atrakcyjność w oczach konsumentów. Brandy & koniak Do wytworzenia koniaku niezbędne jest wino, słońce, dębina i bardzo dużo czasu. A poza tym, jak w każdej sztuce, trzeba mieć smak. Należy sporządzić jesienny winny spirytus i wlać go do dębowych beczek, w których to właśnie ukryta jest cała tajemnica koniaku. Zdaniem ekspertów, najlepszy koniak dają samotne, wygrzane na słońcu dęby. Duże znaczenie ma grunt, na którym rosły oraz bednarz robiący beczki. Dobra beczka może wytrzymać nawet sto lub dwieście lat i mieścić najczęściej pięćset lub tysiąc litrów spirytusu. Teraz potrzeba czasu. Pierwszy koniak dostaje się po trzech latach i można go oznaczyć trzema gwiazdkami. Gwiazdkowe koniaki są najmłodsze, niskiego gatunku. Najlepsze – firmowe koniaki nie mają gwiazdek, to te, które dojrzewały dziesięć, dwadzieścia, do stu lat. Jak podają koneserzy tego trunku z koniak.e-drinks.com.pl, wiek koniaku jest jeszcze dłuższy, ponieważ trzeba dodać wiek dębu. Koniak jest to właściwie brandy, czyli winiak. Brandy pochodzi od holenderskiego terminu „brandjiwin” – oddestylowanego najczęściej z wina spirytusu, przechowywanego przez co najmniej sześć miesięcy. Brandy może być produkowana jednak w dowolnym miejscu na kuli ziemskiej, w przeciwieństwie do koniaku, którego miejsce wytwarzania ustalone jest dekretem od 1909 roku. W Polsce brandy i koniak to 2% całego rynku alkoholi w ujęciu wartościowym (sam koniak – 0,2%). Roczna wartość sprzedaży brandy wyniosła w ostatnim okresie badawczym około 146 mln zł i utrzymała się na podobnym poziomie jak rok wcześniej. Segment ten charakteryzuje się stabilnością – w ostatnim okresie badawczym odnotowano wartościowo wzrost sprzedaży koniaku o 0,1pp. Miejscem zakupu koniaku jest przede wszystkim handel nowoczesny - super- i hipermarkety generują ponad 70% ilości sprzedaży. Według SMG/KRC MillwardBrown Napoleon-brandy – wybrane zostało przez 38% respondentów, a więc osób deklarujących picie brandy lub koniaku. Na drugim miejscu znalazła się Metaxa – wybrało ją 16,6% respondentów, na trzecim – Stock – 16,2%, na kolejnych – Napoleon-cognac – 10,4%, Polskie winiaki/brandy – 5,8%, Słoneczny Brzeg – 4,8%, Martell – 2,3%, Hennesy – 1,9%, Budafok – 1,8%, Courvoisier – 1,6%. Piotr Dziarski Dyrektor Sprzedaży Ambra S.A. Na rynek wina branża wprowadziła w ostatnim okresie badawczym (sierpień 2005 – lipiec 2006) o 1.193.373 litrów tego trunku więcej niż w okresie od sierpnia 2004 do lipca 2005 roku. Jakie Pana zdaniem są tego przyczyny? Jak będzie się kształtować sprzedaż wina w najbliższej przyszłości? Rzeczywiście, ostatni rok był kolejnym rokiem wzrostowym dla branży winiarskiej. Moim zdaniem, można upatrywać kilka przyczyn tego zjawiska, co tu dużo mówić - bardzo nas cieszącego. Po pierwsze, Polacy, mimo rosnacej popularności wina, spożywają go wciąż mniej, niż inne kraje Europy. Nie mówimy tu o krajach typowo winiarskich, jak Francja, czy Włochy, ale nawet Czesi (kraj znany przecież potocznie jako kraj piwoszy) wypijają rocznie kilka razy więcej wina, niż Polacy. Stąd mamy dużo do nadrobienia. Oczywiście, dzięki polityce sprzedażowej takich firm jak AMBRA udaje się przekonać Polaków do konsumpcji wina. Dzisiaj wystarczy zobaczyć, ile miejsca w przeciętnym markecie zajmuje półka z winami. Jeszcze kilka lat temu było zupełnie inaczej. Po drugie, wino stało się po prostu modne, w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Dziś nie można już nie wiedzieć chociażby podstawowych rzeczy o winie i winiarstwie. I po trzecie wreszcie, myślę, że całej branży winiarskiej udało się odwrócić trend sezonowości w spożywaniu wina. Oczywiście szampany i wina musujące wciąż sprzedają się najlepiej w okresie Nowego Roku i karnawału, ale wino jako takie coraz częściej gości na polskich stołach.

Powiązane artykuły

Witamy na naszym portalu z wartościowymi artykułami pogrupowanymi w różnych kategoriach. Tutaj możesz dodać artykuł za darmo i podzielić się nim z innymi użytkownikami internetu. Publikowanie własych artykułów to dobry pomysł na reklamowanie własnej marki, produktu czy strony internetowej.
Dbamy o to, żeby wszystkie artykułu na naszej stronie były napisane poprawnie, zgodnie z założeniami SEO, gramatyką oraz etykietą internetową. Zapraszamy do dodawania swoich artykułów - publikacja ich odbywa się zazwyczaj szybciej niż w 24 godziny.